Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Katarzyna, Kuba i historia Sun Patterns

Sun Patterns to marka, która zrodziła się z miłości do rzeczy pięknych. Cała historia rozpoczęła się podczas jednego ze spacerów po ulicach barwnej i słonecznej Lizbony. Autorzy Sun Patterns od tamtej pory tworzą reprodukcje oryginalnego wzornictwa.

Ponieważ bardzo spodobał nam się ich pomysł, postanowiliśmy z nimi porozmawiać 🙂

Dlaczego ostatnia kolekcja dedykowana jest kobietom?

Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ale postaramy się przywołać wszystko co naprowadziło nas na ten kobiecy trop w kolekcji „I’m Every Woman”. Zawsze projektujemy kolejne serie plakatów trochę inaczej od poprzednich. Wcześniej nawiązywaliśmy tematycznie do egzotycznych miejsc, różnych dziwnych stworów, bajek i abstrakcyjnych historii, ale jakoś zupełnie pominęliśmy człowieka. Zbliżała się wiosna i stwierdziliśmy, że pora nareszcie zainteresować się ludźmi, a do wiosennego nastroju najbardziej pasowała nam właśnie kobiecość. Poza tym nowe wzory wizualnie kojarzyły nam się właśnie z pierwiastkiem żeńskim. Są bardzo zróżnicowane, piękne, niezwykle barwne, pełne wyszukanych oraz finezyjnych kształtów. To wszystko razem świetnie pasowało do tytułu „I’m Every Woman”, a żeby do kobiecego nastroju dodać jeszcze więcej kobiecości, postanowiliśmy zatytułować każdy wzór łącząc z sobą bardzo rzadkie nazwy kolorów (na przykład „Rosy Brown”, „Sugar Cookie”). Tytułowe barwy naprawdę znajdują się na plakatach i jesteśmy przekonani, że tylko kobiety są w stanie je rozszyfrować, a mężczyźni mogliby mieć problem z ich rozróżnieniem.

Jak wygląda tworzenie takiej kolekcji? 

Wszystko zaczyna się od długich godzin wędrówki z aparatem fotograficznym. Nie zdarzyło nam się jeszcze nigdy chodzić po mieście (do tej pory była to głownie Lizbona) w poszukiwaniu konkretnych wzorów, tak więc pierwszy etap jest raczej formą katalogowania, a nie zajęciem kreatywnym. Nawet jeżeli w trakcie robienia zdjęć zachwycamy się napotykanymi motywami, to i tak na kolejnym etapie – a więc podczas selekcji przy komputerze – wszystko, co udało nam się zebrać wygląda zupełnie inaczej. Zmiana kadru, retusz i przede wszystkim wyciągnięcie wzoru z jego oryginalnego ulicznego kontekstu sprawia, że za obrazem pojawia się zupełnie nowe znaczenie i dopiero tutaj możemy zacząć tworzyć jakąś opowieść – wspólny temat, który łączy kilka wybranych motywów w całą kolekcję. W całym procesie pojawia się oczywiście dużo mniej interesujących, ale za to bardzo istotnych elementów, takich jak edycja kolorów, czyszczenie uszkodzeń i zabrudzeń, kadrowanie, równanie, wykonywanie próbnych wydruków, dobieranie ramek i opakowań. Na etapie finalnego przygotowania plakatów do sprzedaży pojawia się jeszcze wykonanie sesji produktowej w interesującym wnętrzu, a na koniec trzeba to wszystko odpowiednio opisać, aby ostatecznie osadzić wzory w nowym kontekście opowiadanej przez nas historii.

W jaki sposób wybieracie motyw przewodni?

W tej kwestii jest bardzo różnie. Kiedy tworzyliśmy kolekcje „Lisbon Gold”, byliśmy wciąż na etapie poznawania Lizbony. Spędzaliśmy wiele czasu na ulicy, chłonęliśmy klimat miasta i nie widzieliśmy innego wyjścia, jak po prostu stworzyć serię ilustrującą nasze postrzeganie miejsca, w którym przebywamy. W wypadku „Ocean Flowers” wybór padł na oceaniczny klimat, ponieważ akurat postanowiliśmy, z okazji nadchodzących wakacji, stworzyć coś zupełnie odrealnionego, co będzie nawiązywać do beztroskiego odpoczynku nad wodą. Tak też powstała cała seria bajek, które towarzyszyły kolekcji. Zupełnie inaczej było w wypadku kolekcji „Winter Blue”. Kiedy ją przygotowywaliśmy, wiedzieliśmy, że chcemy stworzyć serie niebieskich wzorów. Była jesień i pewnie naturalnie spoglądaliśmy już w stronę zimy i na tej zasadzie wyłonił się ten wieloznaczny zimowy motyw przewodni. Niejednoznaczność jest z resztą tym, czego trzymamy się od samego początku podczas tworzenia prac – bardzo zależy nam na tym, żeby odbiorca każdej z nich miał wystarczająco dużo przestrzeni do odczytania wzoru z plakatu Sun Patterns na swój sposób.

 

Czym się inspirujecie?

Zanim założyliśmy Sun Patterns zajmowaliśmy się głównie fotografią, grafiką oraz kompozycją i produkcją muzyczną. Takie doświadczenie artystyczne nauczyło nas inspirować się w zasadzie wszystkim co nas otacza, a z czym w danej chwili mamy styczność. Wiadomo, że im większa rutyna w kontakcie z różnymi rzeczami, tym mniejsze szanse na inspiracje, jednak wszystko, co nowe potrafi dostarczyć nam wystarczającej ilości bodźców by przerodzić się, na przykład w tematyczną kolekcję plakatów. Zresztą kiedy patrzymy na tytuły prac Sun Patterns, bardzo wyraźnie widzimy jak wiele różnych wpływów z otoczenia się tam mieści – od miasta i oceanu po tytuły piosenek (na przykład „Octopus garden” czy „I’m Every Woman”).

Który plakat z kolekcji Wam się najbardziej podoba?

Zdecydowanie „Peachpuff Flower” w rozmiarze L. W tak dużym formacie wzór robi niesamowite wrażenie i bardzo lubimy patrzeć na niego w naszym domu. Wisi oprawiony w ramkę i zdobi naszą ścianę.

6. Czy są jacyś artyści, którzy są Wam szczególnie bliscy?

Po latach kontaktu z najróżniejszymi formami sztuki, wciąż lubimy i szanujemy wielu artystów – wizualnych, fotografów, czy muzyków. Nie ulega jednak wątpliwości, że w ostatnim czasie najbardziej cenimy sobie anonimową i nie do końca profesjonalną twórczość. I tutaj portugalskie kafle azulejos wpisują się najlepiej. Nie wiadomo najczęściej kto był odpowiedzialny za ich wykonanie, ale w każdym wzorze widać doskonale indywidualną artystyczną wrażliwość, ze wszystkimi niedoskonałościami, smaczkami i niepowtarzalnymi szczegółami. Tego typu twórczość jest nam obecnie bardzo bliska i robimy wszystko, by zachować jak najwięcej cech anonimowego rękodzieła na plakatach Sun Patterns. I pewnie z tego właśnie powodu nigdy nie zdecydowaliśmy się, by przerabiać wzory na grafikę wektorową.


Ulubiony przedmiot w domu? 🙂

Ulubiony przedmiot w domu musi posiadać jakąś interesującą historię, która jest do niego „przyklejona”. Mamy w domu taki zielony portugalski wazonik – jeżeli dobrze zrozumieliśmy został wykonany jakieś trzydzieści lat temu. Trafił w nasze ręce zupełnie przypadkiem. Weszliśmy kiedyś do małej kawiarni w Lizbonie i usiedliśmy przy małym stoliku (a może to była skrzynia?) w głębi lokalu. Właścicielka spoglądała na nas dziwnie i po paru chwilach, podczas luźnej rozmowy powiedziała nam, że tak naprawdę weszliśmy na zaplecze, które było akurat otwarte, ale nie było problemu, żeby pozostać w tym miejscu i złożyć zamówienie. Zjedliśmy, wypiliśmy kawę i w oczy rzucił nam się ten mały zielony wazon, który stał niedaleko nas wśród innych przedmiotów. Od słowa do słowa okazało się, że moglibyśmy go kupić i tak znalazł się w naszym domu.

Dziękujemy za rozmowę 🙂

Odpowiedzi: Katarzyna i Kuba Łuka
Zdjęcia kolekcji „I’m Every Woman”: Katarzyna Łuka
Produkcja: Sun Patterns

sunpatterns.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.