Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Projekt: ławka kościelna [wywiad z Olgą Szymańską]

Na co dzień niewielu z nas zastanawia się nad projektowaniem w przestrzeni sakralnej. Jednak temat  jest bardzo ciekawy. Projektanci coraz częściej koncentrują się na potrzeba użytkowników (również w miejscach kultu) oraz na kreatywny połączeniu funkcjonalności, nowych technologii i minimalizmu. O projekcie ławy kościelnej rozmawiamy z Olgą Szymańską.

Zaprojektowałaś kościelną ławkę. Skąd zainteresowanie takim tematem? Nie jest to oczywiste u osoby, która studiuje, jest młoda. Chyba zmniejsza się odsetek wierzących ludzi w Polsce?

Olga Szymańska
Olga Szymańska, projektantka ławy kościelnej www.olgaszymanska.com

Pewnego razu wychodząc po mszy, uderzył mnie widok kaplicy umeblowanej kilkoma rodzajami mebli. Były tam stare i nowe ławki, klęczniki w przynajmniej dwóch rodzajach i różne krzesła. Wtedy pojawił się pomysł, żeby zaprojektować meble do kościoła. Myślałam o całej kolekcji, prostej, spójnej i nowoczesnej. Postanowiłam zająć się ławką – bo to ona bezpośrednio wpływa na komfort wiernych.

Podeszłam do tego tematu jak do każdego innego projektu. Mam coś takiego w sobie, że jak widzę jakiś problem to próbuję go rozwiązać (to chyba spaczenie zawodowe). Poza tym dobrze czuję się w meblarstwie. A to, że sama chodzę do kościoła powoduje, że mam na starcie dużo większe doświadczenie i nie muszę prowadzić researchu od podstaw. To znaczy, i tak zawsze trzeba to robić, ale w tym przypadku łatwiej jest weryfikować różne informacje.

Czy takie zainteresowanie nie jest oczywiste u młodej osoby? Ja się jakoś specjalnie nad tym nie zastanawiam. Jestem wierząca, chodzę do kościoła i jest to dla mnie tak naturalne i normalne jak wszystko inne co robię w życiu. Jest mi to potrzebne i daje mi wewnętrzny spokój.  Znam mnóstwo osób w moim wieku, które też chodzą do kościoła. Znam też takich, którzy wierzą ale wstydzą się do tego przyznać przy znajomych, bo nie chcą narażać się na ewentualne kpiny. Jeśli świat chce być tolerancyjny to niech wszyscy będą tolerancyjni. I niech każdy ma prawo robić to co chce i otwarcie o tym mówić. Niech to nie działa tylko w jedną stronę. Kościół w Polsce jest bardzo konserwatywny i faktycznie uważam,  że powinien bardziej dostosować swoje formuły do dzisiejszych czasów i młodych ludzi – bo niestety dla niektórych może to być zbyt trudne i odpychające. Kościół to ludzie, a ludzie nie są idealni. Trzeba więc być wyrozumiałym.

Sama nigdy nie zastanawiałam się nad projektowaniem dla użytkowników przestrzeni sakralnej. Oczywiście wiadomo, że za wygląd kościoła odpowiada architekt, ale właśnie brak jest skupienia na samym człowieku, który (jak w każdej przestrzeni publicznej – galerii handlowej, czy muzeum) musi przez jakiś czas w tej przestrzeni funkcjonować. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Może już są firmy czy projektanci wnętrz, którzy zajmują się takim niszowym tematem? A może jest to temat do odkrycia?

Czytej też:   EDYCJA MUZEUM UTRACONEGO W NOC MUZEÓW

Znam wiele fantastycznych przykładów jak to się robi za granicą, choćby w Skandynawii. Moim ulubionym przykładem jest kościół Kuokkala w Finlandii.  Ten projekt zrealizowano bardzo konsekwentnie i spójnie.

Skupiłam się jednak na tym co dzieje się u nas, w Polsce. Zazwyczaj kluczowe decyzje podejmuje proboszcz i rada parafialna. Architekci, oprócz projektu bryły budynku, zwykle ograniczają się do zaprojektowania ołtarzy i umeblowania tym, co jest dostępne na rynku (lub tym co zostanie zamówione u stolarza). Pokutuje przekonanie, że meble kościelne powinny być ciężkie, solidne i klasyczne. Jeśli mówimy o starych, kościołach, faktycznie takie formy będą tam pasować.

Ale co w przypadku nowoczesnych budynków? Klasyczne wyposażenie nie będzie spójne z całym założeniem architektonicznym. Toporne ciężkie ławy nie pasują do współczesnych wnętrz, a na polskim rynku nowoczesne meblarstwo sakralne praktycznie nie istnieje. Pod pojęciem wzornictwa rozumiem oczywiście nie tylko wygląd i wykończenie, ale także funkcję mebla – to, jak będzie się z niego korzystać, czy będzie komfortowy, czy będzie solidny, jak będzie się zużywał.

Największym ośrodkiem meblarstwa sakralnego są Włochy. Na rynku polskim jest kilka firm produkujących seryjnie meble sakralne. Zazwyczaj są to klasyczne „bezpieczne” i w miarę uniwersalne wzory.  Większość producentów u których parafie zamawiają meble to lokalne zakłady stolarskie, wykonujące meble na zamówienie.

Polska jest światowym potentatem jeśli chodzi o meblarstwo, czemu więc nie skorzystać i nie wypełnić tej luki? Myślę, że jest to zupełnie pomijana dziedzina. Owszem, trzeba przyznać, że nie jest to przyjazny rynek. Meblarstwo sakralne opiera się na utartych od pokoleń wzorcach i bardzo ciężko jest wprowadzić na rynek coś zupełnie nowego i odmiennego. Dużo dobrego zdziałałaby edukacja duchownych w zakresie nowoczesnej architektury i wzornictwa. W końcu to oni są przeważnie osobami decyzyjnymi, jeśli chodzi o dobór wyposażenia świątyń. W seminariach uczą się stylu który panował lata temu i wg. nich nawet teraz wydaje się być jedynym słusznym rozwiązaniem.

 Twój projekt odpowiada na potrzeby pewnej grupy użytkowników, którzy chodzą do kościołów, modlą się, kontemplują. Czy obserwowałaś swoją „grupę docelową”, orientowałaś się wcześniej jakie są ich potrzeby?

Jako osoba wierząca chodzę do kościoła od wczesnych lat dzieciństwa. Zasady zachowania w kościele znam więc z własnego doświadczenia. Natomiast celowa obserwacja zachowań ludzkich pod względem ergonomicznym trwała prawie rok. Obserwowałam jak ludzie zajmują miejsca, jak wychodzą z ławek, jak klękają i siadają, czego łapią, żeby się podciągnąć. Jak zachowują się dzieci, dorośli a jak osoby w podeszłym wieku. Co sprawia im największą trudność, gdzie odwieszają torebkę, laskę, gdzie odkładają książeczki, czapki. Pobierałam wymiary z ławek, przymierzałam się do nich. Suma wszystkich obserwacji złożyła się na powstanie głównych założeń projektowych. Zbudowałam kilka ruchomych modeli w skali 1:1, do których przymierzały się osoby w różnym wieku i o różnym wzroście. Zebranie odpowiednich pomiarów pozwoliło na rozpoczęcie kształtowania docelowej formy.

Czytej też:   Lustrzany kamuflaż w środku lasu

Czy w gronie „odbiorców” są też osoby młode? Może warto dla nich też zrobić pewne udogodnienia, na przykład dodać ładowarki do smartfonów? 🙂

Odbiorcami są osoby w każdym wieku. Oczywiście, biorąc pod uwagę statystyki zdecydowana liczba użytkowników to osoby w średnim i podeszłym wieku – często borykające się z różnymi schorzeniami. Dlatego właśnie tak wiele udogodnień dla tej grupy posiada mój projekt.

 

W Stanach Zjednoczonych zaczęto wprowadzać  proste w obsłudze tablety zamiast modlitewników. Wyświetlają one tekst w dość dużym rozmiarze, co ułatwia czytanie starszym osobom. W Japonii na przykład, w niektórych kościołach ławki mają wbudowane wejście na słuchawki. Każdy może więc przyjść z własnymi i podpiąć się do ławki, żeby lepiej słyszeć słowa kapłana.

Na etapie koncepcyjnym miałam pomysł, żeby przemycić trochę technologii w postaci wbudowanych wyświetlaczy montowanych na stałe w pulpity ławek. Niestety po wielu rozmowach z osobami duchownymi doszłam do wniosku, że w Polsce jeszcze wiele lat musi upłynąć, aby coś w tej kwestii się zmieniło. Pomysł spotkał się z natychmiastową, ostrą krytyką i odrzuceniem. Argumenty przemawiające za podniesieniem komfortu osobom niedowidzącym i niedosłyszącym, były widać zbyt słabe i niezrozumiałe.

Myślę, że za granicą takie rozwiązanie jak najbardziej mogłoby się przyjąć. Konstrukcja mojej ławki pozwala na taką modyfikację,  więc nie wykluczam jej w przyszłości.

A z drugiej strony. Nam projekt bardzo się podoba, bo wpisuje się w obecne trendy projektowania funkcjonalnego, jest ascetyczny, ale z drugiej strony użyteczny. Ale… może w kościele powinno być niewygodnie i zimno? Może komfort sprawia, że jesteśmy niej skupieni na modlitwie? 

Niedawno wystawiałam moje ławki na targach sakralnych w Poznaniu. Byłam bardzo ciekawa reakcji, zarówno księży jak i osób świeckich. Architekci i zwykli użytkownicy byli bardzo miło zaskoczeni. Po pierwsze dlatego, że sama forma ławki, jej wykończenie bardzo daleko odbiega od konkurencji. Ławka jest prosta, nowoczesna i bardzo wygodna.  Ten komfort to nie tylko miękka, wyprofilowana tapicerka. Komfort to również szereg niezauważalnych na pierwszy rzut oka rozwiązań, odpowiednio dobrane kąty i wymiary. W ławce nie tylko wygodnie się siedzi. Wygodnie się klęczy, stoi, wchodzi i wychodzi, opiera dłonie. Starałam się, by wszystkie czynności i ruchy które wykonujemy podczas mszy nie sprawiały nam trudności. Żeby mebel, który powinien zwiększyć nasz komfort, nie stawał się jednocześnie przeszkodą.

Według mnie kościół to miejsce, gdzie człowiek powinien czuć się przede wszystkim dobrze i bezpiecznie – trochę tak jak w domu. Skupienie przychodzi wtedy, gdy nic nam nie przeszkadza. A niewygodne, wbijające się w ciało elementy ławek sprzyjają raczej ciągłemu kombinowaniu jak tu usiąść, żeby nie bolało… Przed czytaniem Pisma Świętego i Kazania, ksiądz wyraźnie mówi: proszę spocząć. Ławek w kościele nie wymyślono wczoraj. Z jakiegoś powodu powstały. Gdyby przebywanie w kościele miało wiązać się z bólem i cierpieniem – bez żadnych półśrodków – świątynie byłyby po prostu nieumeblowane.

Czytej też:   Votum Aleksa w Tarnowie nad Wisłą

Wracając do wspomnianych wcześniej targów – księża często pytali, po co właściwie ta tapicerka, czy nie wystarczy samo drewno.

Księża nie siedzą podczas mszy między wiernymi. Siedzą pod ołtarzem na krzesłach i fotelach, które przeważnie są bardzo grubo tapicerowane, a często również podgrzewane (!). Ta dysproporcja zwróciła moją uwagę już na samym początku projektowania. Dlaczego wierni nie mogliby czuć się tak samo komfortowo? Na szczęście zawsze przy okazji takich wydarzeń mam przy sobie grubą teczkę z dokumentacją całego procesu badawczego. Najbardziej zagorzałym krytykom pokazywałam zdjęcia z kościołów, w których ławki nie maja tapicerki. Wierni sami szyli sobie maty na siedzenia lub po prostu siadali na czapkach czy szalikach. Nie chodzi tylko o uczucie miękkości, ale o ciepło. Posadzki w starych kościołach nie mają ogrzewania podłogowego, dlatego chłód ciągnie od ziemi w górę. Najbardziej narażone na przeziębienie są dolne partie ciała: stopy, nerki, pęcherz.

Niestety na wybór ławek do nowego kościoła wierni maja znikomy wpływ (żeby nie powiedzieć, że w ogóle go nie mają).  Decyzję  podejmuje przeważnie proboszcz wraz z radą parafialną, w niektórych przypadkach również architekt.  Przy wyborze na pierwszym miejscu jest ekonomia, następnie wygląd i wykończenie. Ergonomia schodzi na dalszy plan. Mówię to oczywiście z własnego punktu widzenia – obserwowałam ławki w kilkudziesięciu kościołach i tylko w kilku przypadkach były to meble spełniające normy ergonomiczne.

Co Cię inspiruje na co dzień? 

Inspiruje mnie połączenie naturalnych materiałów z nowoczesnymi technologiami. Uwielbiam skandynawski i japoński design. Minimalizm – choć jest bardzo trudny do osiągnięcia i wymaga ogromnej dyscypliny. Lubię eksperymentować w nowej materii. Najbardziej chciałabym rozwijać się pod kątem mebli, ale nie chcę na razie skupiać się wyłącznie na nich. Lubię projektować różne przedmioty. Każdy nowy obszar we wzornictwie jest jak otwieranie kolejnej furtki – to właśnie jest najwspanialsze w projektowaniu. Nowe wyzwania. Cały czas mogę uczyć się czegoś nowego.

Nad czym teraz pracujesz?

Obecnie pracuję nad moim dyplomem magisterskim. Mogę zdradzić, że będzie to system meblowy – tym razem biurowy – adaptujący roślinność. Oprócz dyplomu na bieżąco rozwijam i wykańczam rozpoczęte projekty.

http://newpolishdesign.pl/zaha-hadid-zakopianska-pamiatka/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.